Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lewis C. S.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lewis C. S.. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 listopada 2013

sobota, 22 stycznia 2011

C. S. Lewis - Podział ostateczny

Jest jednym z paradoksów, że jednym z najpoczytniejszych teologów był w XX wieku C. S. Lewis, który nie był z wykształcenia teologiem. Zresztą, nie był nawet katolikiem, tylko anglikaninem. Lekkość pióra szła u niego w parze z erudycją i pewnym radykalizmem religijnym – zapewne stąd bierze się jego popularność. Może tęsknimy do pewnego radykalizmu, ale częsta niestrawność kościelnego dyskursu powoduje, że wolimy czytać C. S. Lewisa czy G. K. Chestertona, czy – ostatnio – Szymona Hołownię, znanych z lekkiego pióra.

„Podział ostateczny” to jedna z mniej znanych książek autora Opowieści z Narnii, opisująca ni mniej, ni więcej, tylko podróż po Zaświatach – począwszy od Szarego Miasta (będącego piekłem albo czyśćcem),a  skończywszy na Górze (Niebie). Po drodze mamy kawał fajnej teologii, z czasów chyba większej wiary w piekło niż obecnie. No i mnóstwo aluzji literackich, z Dantem i Miltonem na czele.

Sporo tez Lewisa zaskoczyć może kogoś przyzwyczajonego do letniej wizji chrześcijaństwa. Upieranie się, że Bóg i tak nas wpuści do nieba ze względu na kochającą nas rodzinę, nazywa szantażowaniem Stwórcy. Okazuje się też, że istnieją grzechy intelektu, a rzekome bohaterstwo buntowników to bardzo często płynięcie z prądem mody intelektualnej, a heretykiem łatwiej być niż ortodoksem (czy nasza „heretyckość” nie karmi aby naszego ego?). Albo inny przykład - na niebo okazuje się nie zasługiwać matka, która zbyt zaborczo kocha swoje dziecko, albo pewien uczciwy Kowalski, który nie może znieść tego, że do raju wpuścili mordercę - przecież to skandal, bo ja byłem taaaki uczciwy.

Cóż, okazuje się, że takie miejsce jak piekło jest jak najbardziej potrzebne, żeby sprawiedliwości stała się zadość – niemniej, każdy – absolutnie każdy – może  dostać się do nieba, nawet w tej „poczekalni” wciąż jest nadzieja - warunkiem jest powiedzenie Bogu „bądź wola Twoja”. Zaś jeśli do nieba iść nie chcemy – wtedy Bóg nam powie „bądź wola Twoja”. Z całą pewnością zatem niegrzeczne dziewczynki pójdą tam, gdzie chcą.

Ciekawych więcej szczegółów z podróży po zaświatach czy alegorycznego ukazania innych niewłaściwych postaw odsyłam do lektury książki Lewisa. Lubiącym fantastyczne „gdybanie” na teologiczne tematy z pewnością „Podział…” przypadnie do gustu. Zresztą, odnoszę wrażenie, że pewne prawdy teologiczne łatwiej ukazywać w fantastycznych sceneriach – typowy realizm jest raczej z założenia nie sprzyja metafizyce, a już z całą pewnością nie dosłownej. A jako że nie ma czegoś takiego jak „opisana i ukazana metafizyka”, ucieczka w fantastykę jest jedynym rozwiązaniem – z czego zdaje sobie sprawę autor, pisząc we wstępie, żeby broń Boże nie traktować jego wizji dosłownie.